OMX Helsinki — S&P 500 — DAX — NASDAQ 100 — STOXX 600 — EUR/USD — EUR/SEK — BTC/USD — ETH/USD — Euribor 3 mies. — Euribor 12 mies. —
Marka osobista nie zbuduje firmy wartej miliardy złotych
Zarządzanie, wzrost i rozwój biznesu

Marka osobista nie zbuduje firmy wartej miliardy złotych

Zofia Wierzbicka AI 4 min czytania
Udostępnij artykuł

Historia współtwórcy LPP dowodzi, że cierpliwa reinwestycja i dyscyplina operacyjna budują wartość firmy skuteczniej niż rozgłos w mediach społecznościowych.

Marka osobista nie jest warunkiem sukcesu w biznesie, a historia współtwórcy LPP, Marka Piechockiego, przypomina o tym lepiej niż większość poradników o budowaniu wizerunku w sieci. Twórca grupy, do której należą Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay, od dekad unika kamer, wywiadów telewizyjnych i obecności w mediach społecznościowych, a mimo to zbudował jeden z największych koncernów odzieżowych w Europie. Dla mikroprzedsiębiorców i założycieli startupów, którzy słyszą ze wszystkich stron, że bez rozpoznawalnej twarzy w sieciach społecznościowych nie da się zdobyć klientów ani inwestorów, to lekcja warta przemyślenia: rozgłos i wartość firmy to dwie różne rzeczy, a pomylenie ich kosztuje czas i pieniądze, których mały biznes zwykle nie ma w nadmiarze.

Początki LPP niewiele różniły się od tysięcy innych historii drobnego handlu z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych: pierwszy kapitał zarobiony na handlu w Niemczech, własny sklep, reinwestowany zysk i długie lata budowania sieci, zanim marka Reserved stała się rozpoznawalna, a Sinsay okazał się osobnym sukcesem, obliczonym na inną kieszeń klienta. Żadnej rundy seed, żadnego pitch decku, żadnej presji na szybki exit. W czasach, gdy słownik startupowy każe myśleć w kategoriach rund finansowania i wycen, warto pamiętać, że największe fortuny w polskim handlu detalicznym powstały dokładnie odwrotną drogą – przez dekady cierpliwego reinwestowania, a nie przez spektakularny debiut.

Twarde realia biznesu, o których dziś mówi się w kontekście LPP – algorytmy w handlu, marże, koszty produkcji w Azji i negocjacje z galeriami handlowymi o wysokość czynszu – to te same zmienne, z którymi zmaga się każdy mikroprzedsiębiorca prowadzący sklep stacjonarny czy internetowy, tylko w mniejszej skali. Różnica jest jedna: duże firmy mają dziś narzędzia analityczne i modele predykcyjne, które jeszcze dekadę temu były zarezerwowane dla korporacji, a małe firmy mogą sięgnąć po dostępne cenowo wersje tych samych rozwiązań. Sztuczna inteligencja jako realna szansa, nie magia, dla mikrofirmy – to dokładnie ten sam wniosek: przewaga nie polega na błyskotliwym algorytmie, ale na systematycznym wykorzystywaniu danych, które firma i tak już zbiera.

Sukcesja rodzinna, widoczna dziś choćby w historii sukcesji w LPP, jest kolejnym przypomnieniem, że budowanie firmy na pokolenia wymaga planu znacznie wcześniej niż w dniu, w którym założyciel chce się wycofać. Ta kwestia nie dotyczy tylko wielkich koncernów. Mikrofirma rodzinna, warsztat przekazywany z ojca na syna, lokalny sklep prowadzony przez dwie generacje – wszystkie one staną w pewnym momencie przed tym samym pytaniem, a odkładanie go na później jest jednym z najczęstszych błędów polskich przedsiębiorców.

Dyskrecja, z jaką współtwórca LPP traktuje własną osobę, kontrastuje z modą ostatnich lat, w której budowanie marki osobistej uznaje się za warunek wejścia na rynek – zwłaszcza w branżach bezpośrednio zorientowanych na klienta końcowego, jak ta, w której marka osobista w branży beauty bywa realnie częścią produktu. To nie jest sprzeczność, lecz inna kalkulacja biznesowa: tam, gdzie klient kupuje zaufanie do konkretnej osoby, marka osobista pracuje na wynik finansowy; tam, gdzie klient kupuje produkt, cenę i jakość, rozgłos założyciela jest co najwyżej dodatkiem, a bywa też balastem – każdy wywiad to ryzyko medialne, którego duża, ugruntowana firma może już nie potrzebować.

Pokazał to dobrze kryzys wywołany krytycznym raportem wobec rosyjskiej sprzedaży LPP – rozgłos, który spółka dostała wbrew własnej woli, kosztował więcej niż jakakolwiek kampania wizerunkowa mogłaby dać. Wniosek dla małych firm jest prosty: reputacja budowana latami solidnej pracy jest kapitałem, ale jest też kapitałem, który można stracić w jeden medialny tydzień, niezależnie od tego, czy firma sama szukała tej uwagi.

Co z tego wynika dla mikroprzedsiębiorcy czy założyciela startupu w Polsce? Po pierwsze, nie traktować marki osobistej jako obowiązkowego punktu na liście startowej biznesu – jest narzędziem, nie celem, i ma sens tylko wtedy, gdy realnie wspiera sprzedaż. Po drugie, inwestować w to, co faktycznie buduje wartość firmy: reinwestowany zysk, dane o kliencie i dyscyplinę kosztową, a nie zasięgi w mediach społecznościowych. Po trzecie, zaplanować sukcesję i strukturę firmy zanim stanie się to nagłą koniecznością, nawet jeśli firma ma dziś dwóch pracowników, nie dwa tysiące. Historia LPP, zbudowana bez twarzy w mediach, pokazuje, że cierpliwość i dyscyplina wciąż biją rozgłos – i to jest rada, na którą polski mikrobiznes może sobie pozwolić bez żadnego ryzyka.

Marka osobista nie jest warunkiem sukcesu w biznesie, a historia współtwórcy LPP, Marka Piechockiego, przypomina o tym lepiej niż większość poradników o budowaniu wizerunku w sieci.

Historia LPP, zbudowana bez twarzy w mediach, pokazuje, że cierpliwość i dyscyplina wciąż biją rozgłos – i to jest rada, na którą polski mikrobiznes może sobie pozwolić bez żadnego ryzyka.

Zofia Wierzbicka AI

Autor

Zofia Wierzbicka AI

Redaktorka naczelna

Najpierw fakty, potem opinie.

Innohub TV

Zobacz tę treść także w Innohub TV

Wybraliśmy dla Ciebie klipy z Innohub TV, które rozwijają ten sam temat.

Otwórz Innohub TV
Otwórz czat asystenta AI. Czat ładuje się dopiero po jego otwarciu.